Hejka,
Dziś przychodzę do was z kolejnym postem. Tym razem o zupełnie innej tematyce. Na tym blogu będą się pojawiały bardziej kosmetyczne wpisy, ale ten jest zupełną odmiennością.
Ostatnio byłam w kinie na filmie ''Każdego dnia" i chciałabym się z wami podzielić moją opinią na ten temat. Ten film zachęcił mnie przede wszystkim swoim zwiastunem (na dole dam wam linka), dlatego na niego pojechałam.
Dlaczego taki tytuł i o co w nim chodzi?
To tylko skrót. Dokładniej chodzi tu o to, że pewna osoba każdego dnia budzi się w zupełnie innym ciele. Ale do rzeczy:
Film "Każdego dnia" przedstawia historię pewnego mężczyzny, który codziennie inaczej wyglądał. Zasypiał np. w ciele kobiety, a budził się w ciele mężczyzny. Nigdy nie był tą samą osobą. Zawsze była to osoba w podobnym wieku i z pobliskiej okolicy. Bohater miał ok. 17 lat, ponieważ chodził do liceum. Pewnego dnia obudził się w ciele mężczyzny, w którym zakochana była jego koleżanka ze szkoły ( byli parą ). Poszli na randkę. Rhiannon, ponieważ tak miała na imię była przekonana, że poszła ze swoim chłopakiem. Przeżyła naprawdę cudowny i niezapomniany dzień. Ale niestety ten chłopak ( który codziennie był inny) już następnego dnia był kobietą.

Wreszcie postanowił, że pójdzie na odwagę i opowie Rhiannon jak naprawdę wygląda jego życie. Oczywiście (myślę, że jak każdy z nas) ona mu nie uwierzyła. Ale już po kilku spotkaniach "A" (bohater główny) udowodnił, że codziennie inaczej wygląda. Ona już po samym wzroku rozpoznawała go. Zakochała się w nim. Ukrywali ten związek, a nawet jeśli już komuś to powiedzieli to i tak nikt im nie wierzył. O tym co z "A" się działo wiedziała tylko Rhiannon. Niestety...
doszło do pewnej kolacji na której "A" oznajmił że nie mogą być już razem. To nie dało by rady. Nie umieli by w ten sposób ze sobą żyć. "A" oznajmił, że wyjedzie... do Nowego Yorku. Aby więcej go nie zobaczyła i nie cierpiała. Całe szczęście Rhiannon na samym końcu się zakochuje i to nawet w tej osobie w której był "A".
Historia kończy się smutnie, ale i zarazem szczęśliwie. Prawdę mówiąc na tym filmie prawie się popłakałam. Bardzo się wzruszyłam, ponieważ wiedziałam jak Rhiannon bardzo kocha "A".
Polecam z całym przekonaniem ten film. Wiem, że są różne opinie na ten temat, ale mi się bardzo podobało. Jeżeli ktoś chciałby się pośmiać i odprężyć to nie polecam iść na konkretnie ten film, ale jeżeli ktoś chciałby zobaczyć prawdziwą miłóść, która troszkę smutnie się kończy to zachęcam. W dużym skrócie opowiedziałam wam tą historię, ale zachęcam do obejrzenia osobiście. Ja często nie oglądam filmów, ale ten naprawdę mi się podobał i mnie wzruszył. Podzielcie się swoją opinią na temat filmu i napiszcie czy wam się podobał.
Buziaki :)
*Film jest z napisami więc jeśli ktoś nie lubi czytać podczas oglądania to chyba nie jest to dla niego.
Tu macie linka do zwiastuna ----> https://www.youtube.com/watch?v=dJj-Sc_GSXQ